It’s a boy

No i w końcu doczekałam się …

Ostatni tydzień był dla mnie ciężki. Jeździłam po wszystkich salach weselnych w pobliżu, bo to już pora coś zarezerwować. Na prawdę byłam już zmęczona tymi poszukiwaniami. Do tego zbliżająca się wizyta lekarska również bardzo mnie stresowała. Niby wszystko ok, ale zawsze jest jakiś stresik, że może coś jest nie tak.

Od piątku ból brzucha już był męczący, lecz dotrwałam jakoś do poniedziałku i do wizyty :-). Kolejne 4 tygodnie za nami i kolejny kg więcej na wadze :-). Morfologia i mocz ok, więc przechodzimy do badania USG… Pani Gin jeszcze nie zdążyła dobrze ustawić aparatu, przyłożyła tylko głowice do brzucha, a ja w poszukiwaniu serduszka na ekranie odcięłam się od wszystkiego co do mnie mówi. Zawsze te parę sekund muszę popatrzyć sobie jak to małe serduszko :-).  Dzisiejsze badanie wyglądało troszkę inaczej bo mój maluszek leżał jakoś nisko, a na ekranie było widać tylko nóżki.

No dobra nie tylko, bo okrzyk mojej gin nadal brzmi w uszach: O SIUSIAK :-). Bardzo się cieszę. Na początku ciąży bardzo chciałam córeczkę. Oczami wyobraźni widziałam widziałam te małe sukieneczki i opaski z kwiatkami, lecz nie jest mi przykro. Na prawdę cieszę się, że to chłopak. Mój mały mężczyzna ;-) już Go kocham nad życie.

Widzicie tą uśmiechniętą minkę?

17 tc

2 Komentarze

  1. No to widzę ze historia jak moja. Też w ciąży z Juniorem jeździłam po salach weselnych i zalatwialam wszystkie te pierdoły. Pamiętam jak dziś jak mi gin powiedział ze” dzidzia ma armatkę. „;) Trzymam kciuki. Ja to wszystko przechodziłam dokładnie rok temu :) Teraz Twoja kolej. Powodzenia!!!

    • na szczęście już prawie decyzja podjęta co do sali. Resztę to już będę załatwiać po porodzie no i ciekawe czy to będzie prostsze z Maluszkiem w wózku …

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.