Ciąża – to dopiero początek

Od początku ciąży chciałam chodzić w ciuchach ciążowych i wypatrywałam w lustrze czy brzuch już rośnie. Chciałam krzyczeć na ulicy, żeby wszyscy wiedzieli, że noszę pod sercem małego lokatora. Teraz minęły już 4 miesiące, a ja zastanawiam się nad remontem mieszkania. Nie chciałabym zostawiać tego na końcówkę ciąży, gdzie mój brzuch będzie ograniczał moje możliwości, lecz mimo wszystko nie potrafię się jeszcze zdecydować.

Czy to już pora na tworzenie kącika dla mojego maluszka? Chciałabym bardzo mieć już zarysowane gniazdko, w którym zamieszka mój synuś. Miejsce, w którym będę mogła zbierać dla niego zarówno ubranka, jak i przeróżne drobiazgi. Zastanawiam się jednak, czy może lepiej poczekać. Nie należę do osób przesądnych, ale nie wiem czy nie jest za szybko na kupowanie łóżeczka i wózka. Nie raz słyszę, że to za szybko, że jeszcze dużo czasu, że lepiej nie zapeszać, a ja wtedy się boję. Rzadko dopuszczam do siebie złe myśli i staram się myśleć pozytywnie, ale gdy słyszy się takie słowa to nocą nie mogę zasnąć. Boję się, że coś może się stać mojemu maluszkowi, którego przecież już tak bardzo kocham.

Bardzo chciałam zostać mamą, a teraz gdy wiem, że chwila ta jest coraz bliżej mam tyle wątpliwości i lęków. Nie dotyczą one chęci posiadania dziecka, lecz tego czy dam radę, czy odpowiednio dbam o siebie teraz w czasie ciąży, czy będę potrafiła się nim zająć. Od chwili w której dowiedziałam się, że jestem w ciąży minęło zaledwie kilka miesięcy, a ja widzę po sobie że jestem inna. Inaczej patrzę na świat i na wszystko co się dzieję dookoła. Kiedyś interesowało mnie co będę robiła w następny weekend, a teraz planuję kolejny rok, dwa, nawet sześć. Myślę jak to będzie gdy będę musiała wrócić do pracy, kto zajmie się moim dzieckiem. Jak to będzie, gdy pójdzie do szkoły, jak sobie z tym wszystkim poradzę. Tyle myśli, tyle planów i jak tu nie zwariować…

It’s a boy

No i w końcu doczekałam się …

Ostatni tydzień był dla mnie ciężki. Jeździłam po wszystkich salach weselnych w pobliżu, bo to już pora coś zarezerwować. Na prawdę byłam już zmęczona tymi poszukiwaniami. Do tego zbliżająca się wizyta lekarska również bardzo mnie stresowała. Niby wszystko ok, ale zawsze jest jakiś stresik, że może coś jest nie tak.

Od piątku ból brzucha już był męczący, lecz dotrwałam jakoś do poniedziałku i do wizyty :-). Kolejne 4 tygodnie za nami i kolejny kg więcej na wadze :-). Morfologia i mocz ok, więc przechodzimy do badania USG… Pani Gin jeszcze nie zdążyła dobrze ustawić aparatu, przyłożyła tylko głowice do brzucha, a ja w poszukiwaniu serduszka na ekranie odcięłam się od wszystkiego co do mnie mówi. Zawsze te parę sekund muszę popatrzyć sobie jak to małe serduszko :-).  Dzisiejsze badanie wyglądało troszkę inaczej bo mój maluszek leżał jakoś nisko, a na ekranie było widać tylko nóżki.

No dobra nie tylko, bo okrzyk mojej gin nadal brzmi w uszach: O SIUSIAK :-). Bardzo się cieszę. Na początku ciąży bardzo chciałam córeczkę. Oczami wyobraźni widziałam widziałam te małe sukieneczki i opaski z kwiatkami, lecz nie jest mi przykro. Na prawdę cieszę się, że to chłopak. Mój mały mężczyzna ;-) już Go kocham nad życie.

Widzicie tą uśmiechniętą minkę?

17 tc